platforma blogowa portalu gazeta lubuska

Czuję się jak na jakimś cholernym Marsie

Co to jest????? Dziura na dziurze!!! Szok!!!! Tego się spodziewałem, niestety. Drogi w mieście wyglądają jak poligonowe trasy. Jest jak na jakimś cholernym Marsie.

Koła samochodu co chwilę wpadają w olbrzymie wyrwy. Cześć można ominąć, ale niektóre czają się niczym pułapki. Czyhają tylko na koło, żeby je “złapać” i wyrwać. Aż serce ściska, kiedy słychać potężny trzaska amortyzatora połączony z jękiem nadkola i felgi. Dobrze, że opony są gumowe. Niestety przy “szybszym” starciu z wyrwą można zaliczyć “gumę”.

Magistracie gdzie jesteś. Każdego roku sytuacja się powtarza. I nic. Ciągle to samo. A to mróz zawinił, a to zima narozrabiała, ale nie ma w tym czynnika ludzkiego. A przecież ktoś te drogi budował. Przecież ktoś je łata. Szok!!!!!!!

Obudź się magistracie i zajmij w końcu problemem raz na dobrze. Takie łatanie na chwilę przecież nic nie daję. Wszyscy to wiemy.

Dwa dni treningowe, trzeci pauza

Środowa pauza pozwala na regenerację i pogranie w MAG. Zmieniłem właśnie system biegania.

Teraz biegam dwa dni i trzeci pauzuję. Potem znowu dwa dni trening i trzeci przerwa. I tak w kółko.

Trzydniowy system biegania był o wiele bardziej męczący, a efekty zbijania wagi niemal te same.

Ogólnie mam już dobrą wagę, ale chęć biegania zostaje… Myślę o siłowni, ale z bieganiem oczywiście.

Jutro o tym jak biegać, żeby stracić wagę.

Po MAG bieganie czyli ciąg dalszy zbijania wagi

Wiecie co… MAG ze stajni Playstation to doskonała strzelanka sieciowa. Po serii pojedynków oczywiście czas na dalsze zbijanie wagi. Granie granie, a zdrowie zdrowiem :)

Mam 176 cm, waga około 82 kg. Nie jest źle, ale przecież może być lepiej. Kiedyś biegałem szybko i krótko. Spociłem się, zasapałem i nic. Waga tak sobie spadała.

Od kilku miesięcy bieganie odbywa się na dystansie około 6 km. Zajmuje to od około 40 do 43 minut. I wierzcie mi, wolnej a dłużej i waga spada.

No i oczywiście podciągane do karku i na biceps. I tak jeszcze około pół roku, dopiero wtedy zacznę trening siłowy na siłowni.

Shakira, Spielberg, Bono, Madonna i inni pomogli Haiti

Późną nocą włączyłem MTV i aż mi się miło zrobiło. Wielcy świata filmu i rozrywki zebrali się, żeby zbierać pieniądze na ofiary trzęsienia ziemi na Haiti.

Shakira wykonała rewelacyjny kawałek, Madonna pokazała klasę, Bono zaśpiewał z raperem. Super zagrał Sting. Niesamowite.

Nicolson, Di Caprio, Spielberg oraz wiele innych gwiazd odbierało telefony, żeby zbierać pieniądze na poszkodowanych.

To niesamowite, że wielcy świat filmu i rozrywki potrafią zebrać się i pomagać własnymi ikonami.

Oby tak dalej.

Przebiegam jakieś 132 km miesięcznie

To tak, żeby nie było, że ja tylko gram. Od pewnego czasu powiedziałem sobie, że koniec z jedynie dźwiganiem na siłowni. Postanowiłem biegać.

I wyszło na dobre. Waga zaczęła spadać w tempie błyskawicznym. Siłownię na dziś odstawiłem na bok. Po około 5,5 km na bieżni robię cztery serie po 10 razy podciąganie do karku. Potem 10 razy po 4 serie podciąganie w wąskim podchwycie na biceps i tak samo opuszczania na triceps. W domu rano setka pompek.
I jak na dziś jest doskonale. Muszę tylko pomyśleć o stawach. Dziś zaglądnę do apteki.

Nadmienię, że osobom zbijającym wagę polecam bieg. Nie za szybki, ale dość długi. 5,5 km przebiegam w około 41 minut. No i jakaś tam dieta oczywiście. Sukces gwarantowany.

W nasennym wpisie – jak biegać, żeby schudnąć, z autopsji oczywiście.

The Saboteur zacząłem konspiracyjne granie

Nowość ze stajni Electronic Arts już od pewnego czasu w mojej konsoli PlayStation 3 się kręci. Dzięki temu wybrałem się na przygodę do okupowanego przez nazistów Paryża.

Stałem się gościem działającym na tyłach wroga. Robię wszystko, żeby uprzykrzyć życie nazistom i zebrać więcej niż setkę ich skalpów. Nadmienię tylko, że między innymi wykolejam pociągi.

The Saboteur to mocny powiew nowości w świecie gier. Już dawno nie było czegoś nowego w tematyce wojny poza strzelaniną. A tu nagle doskonała skradanka z elementami czegoś na wzór personalnej strategii. No, bo wroga przecież trzeba jakoś podejść.

Wkrótce na gramy.pl opublikują recenzję. A teraz polecam recenzję doskonałej i strasznej Left 4 Dead 2.

Czekam na Mass Effect 2, Bioshock 2 i nowego Wiedźmina

Co nam przyniesie ten rok? Oczywiście oprócz podwyżek i kiepskiego lata :) noweeee gryyyy!!!!

Z podwyżkami jakoś będzie trzeba sobie poradzić. Kiepskie lato?? No, to Egipt i po sprawie. Dwa tygodnie słońca zrobią swoje.

A z grami to się będzie działo. Lada chwila zagramy w Mass Effect 2. Szykuje się Bioshock 2. Dante’s Inferno też zapowiada się na welki hit. Wiedźmin 2 ??? Obyśmy się doczekali.

Ten rok będzie kolejnym wielkim pod względem nowości. Jestem tego pewien.

Jaki będę w 2010 roku?

Zaraz się stanie, wejdziemy w 2010 rok. Szaleńczo, rozkrzyczani, z szampanem wkroczymy w nowy rok. I co on nam przyniesie? Zawsze pojawia się to samo pytanie. A ja wiem jedno. To jaki będzie kolejny rok, w dużej mierze zależy od nas. Tylko od nas.

Zacznijmy od postanowień. Ileż ich już było? Cała masa. I ile z nich zostało dotrzymanych? Zrzucę wagę, będę lepszy, nie będę przeklinał, nie zdradzę żony, nie nakrzyczę dzieci, nie będą szalał na imprezach, nie będę kłamał jadł hamburgerów w macku, piła piwa…

To wszystko przecież już zostało postanowione. Tylko, że nie jako “nie”, tylko często jako “tak”. Bo jak nie wypić piwa czy nie zjeść hamburgera. Postanowione zostało razem z naszymi przyzwyczajeniami, nawykami, z tym co lubimy. A lubimy przecież wszystko co złe, zakazane i najmniej moralne.

Jaki będę w 2010 r. Pewnie taki sam jaki byłem w 2009 czy 2008 czy 2000. Czy zły? No jeżeli picie piwa czy whisky jest złe to tak, będę zły. Czy dobry? Pewnie tak, ale to zależy jak każdy z nas pojmuje dobroć.

Ważne jest to, żebyśmy byli sobą. Żeby każdy z nas robił to, co do niego należy. Trzymał się swojej drogi i nie właził na kurs innym, bo po co. Dbajmy o siebie, a 2010 r. będzie ok!!!

Powodzenia Wam wszystkim !!!!!!!!!!!!!!!

Left 4 Dead 2 zabójczo głodna gra

Zatrzęsły się ręce na padzie, kiedy trzeba było z dachu zejść do biura. A tam dosłownie gromady zombiaków czekających na moje wnętrzności. Szybkich, krwiożerczych, czekających tylko na mój mózg i wnętrzności.

I oto wspólnie z trojgiem towarzyszy ruszam w zło. Zło w najstaranniejszym wymiarze.

Left 4 Dead 2 ma coś w sobie. To ten nastrój pustki. Straszliwe puste ulice, który co pewien czas wypełniają hordy głodnych nieumarłych.

Żyją? Nie, są żywmy trupami, naszym największym koszmarem. Autorzy gry doskonale to wykorzystali. Zrobili grę, która choć pomysłem nie jest zaskakująca, to jednak ciągle oryginalna.

To tak jak z wampirami. Niby stara gadka, ale każdy nowy film z wilkołakiem w roli głównej ma wzięcie. Podobnie z zombie, które w Left 4 Dead 2 są doskonale oryginalne. Bez odświeżenia, bez zbędnego wymyślania. Tylko ja, towarzysze i oni zabójczo głodni.

Wkrótce recenzja Left 4 Dead 2.

Szczęśliwych świąt!!!!!!!!

Bez zadęcia a z radością, bez złości a z przyjaźnią, bez przykrości a z miłością.

Tak właśnie świętujmy

Wesołych Świąt dla Was Wszystkich!!!!!