platforma blogowa portalu gazeta lubuska

God of War III – utknąłem w Hadesie

Hades nie jest dla mnie przyjazny. Pewnie dla nikogo nie jest przyjazny. W każdym razie utknąłem w Hadesie i od dwóch dni nie wiem co mam zrobić z pojemnikami z płonącymi węglami.

Wracam do gry i do Hadesu.

Na marginesie God of War III to gra na miarę klasyki.

God of War III gra roku

Drugi dzień rządzę w świecie greckich bogów. I powiem tak – God of War III to z pewnością gra tego roku.

Tytuł wydawany niezwykle rzadko, ale za to z jaką pieczołowitością i zadbaniem o szczegóły.

Kratos to z pewnością jedna z najbardziej prestiżowych postaci w świecie gier. Oprawa graficzna God of War III to arcydzieło. Podobne jest tylko w Final Fantasy XIII.

Już sam wstęp do gry został przygotowany jak początek wysoko budżetowego filmu. Dalej jest tylko jeszcze lepiej.

God of War III to ekskluzywny produkt na konsolę PlayStation 3.

Jestem już po pojedynku z Posejdonem. Zeus strącił mnie do Hadesu, gdzie przebrnąłem przez Styks i ruszam dalej ku górze.

Battlefield: Bad Company 2 trudniejsze od MAG?

Odnoszę wrażenie, że Battlefield: Bad Company 2 to gra trudniejsza od MAG.

Widzę dwie przyczyny. Pierwsza to fakt, że MAG na ekranie mogą walczyć dwie setki żołnierzy. W Battlefield: Bad Company 2 nie ma o tym mowy.

Druga, chyba w Battlefield: Bad Company 2 walczą bardziej taktyczni gracze.

MAG – po ciężkich bojach jestem plutonowym

I stało się. Awansowałem na stopień plutonowego – w wojnie MAG. Teraz mogę już dowodzić własną drużyną.

Zdobywam doświadczenie z zakresu snajperki. Zobaczymy jak pójdzie.

W otwartych starciach jeszcze nie mam szans.

Battlefield: Bad Company 2 taktyczna gra

Po pierwszych dwóch godzinach w Battlefield: Bad Company 2 odniosłem wrażenie że to bardzo taktyczna gra.

Skradanie się, przyczajanie i wyczekiwanie na ofiarę to rola snajpera. w Battlefield: Bad Company 2 nie da się jednak tylko ukryć i czekać. Ciągła zmiana miejsc po strzałach jest jak najbardziej wskazana.

Battlefield: Bad Company 2 przy tym oferuje doskonałą grę w zwarciu. Strzelanina między budynkami, gdy na mapie nie ma dziesiątek przeciwników, robi się bardzo apetyczna. Na kogoś do odstrzelenia trzeba się dosłownie czaić.

Wkrótce na Gramy znajdziecie recenzję Battlefield: Bad Company 2. Będzie ona też w papierowym wydaniu Gazety Lubuskiej.

Wracam do grania…

BFBC2x360SCRNpanama3

A idźcie wy wszyscy do piekła

Nowa gra od Electronic Arts jest nie tylko mroczna ale i przerażająca. Im bardziej wchodzimy w głąb piekła, tym bardziej ogarnia nas śmiertelny nastrój.

Mimo to brnę do piekła z ciekawością tego, co kryje się za kolejnymi wielkimi drzwiami. Z każdą chwila robi się coraz bardziej piekielnie.

Pomysł gry jest rewelacyjny i oryginalny. Owszem, wielu graczy zarzuca grze zaczerpnięcie odrobiny z God of War. Tak jest, to widać. Jednak sam pomysł jest swojego rodzaju perełką w świecie gier. Rozgrywka podobna, bo po co wymyślać coś, co już jest dobre i sprawdzone.

Dante’s Inferno zasiało piekielnie ziarno w grach konsolowych. Na przykład kosa Dantego odebrana samej Śmierci. Kapitalna broń. Krzyż ukochanej Beatrycze. Super rozwiązanie.

Nic tylko grać!!!!!!!!!!

Do piekła więc i do recenzji, która się wkrótce zostanie opublikowana w serwisie Gramy.

FIFA 10 – Grzechu padł podczas sześciu spotkań

Mecze FIFA 10 rozpoczęliśmy około 20.30. Grzechu mieszał na boisku, kręcił, dryblował. Jednym słowem kombinował. Tylko po co?

Ja tymczasem parłem do przodu jak maszyna parowa, co chwilę bombardując bramkę Barcelony. Manchester United konsekwentnie szybkimi podaniami podchodził pod bramkę. I strzelał gole.

Grzechu się wkurzał, bo nie mógł trafić nawet w światło bramki. Tymczasem ja punktowałem. Wygrywałem spotkanie za spotkaniem.

W piątym meczu Grzechu zdobył bramkę. Ja jednak zdobyłem je trzy. – No nie wiem co się dzieje, gram sposobem, strategią jak kiedyś na pierwszych grach FIFA -zapewniał Grzechu. Na nic jednak jego strategia. Zagrania komputera można przewidzieć. Tego, co zrobi gracz przewidzieć się do końca nie da.

Szósty, ostatni mecz wieczoru i moja wygrana 5 do 0. To przypieczętowało fatalną strategię Grzecha.

Innym razem będzie lepiej. Wkrótce kolejne mecze.

MAG – brak wejść do wszystkich budynków to małe piwo

Już dawno tak długo nie grałem w strzelankę. MAG jest rewelacyjna. Ostatnio jednak spotkałem się z opinią, że do wielu budynków w grze nie można wejść, co jest jej minusem.

Szczerze mówiąc, to najmniejszy problem. Na planszach jest tak wiele doskonale przygotowanych punktów strategicznych, że brak wejścia do wszystkich obiektów jest żadnym minusem.

Wracam na totalne pole walki.

MAG – zostałem kapralem

Strzelanina MAG wchodzi na coraz większe obroty. Właśnie awansowałem na stopień kaprala. I idzie mi coraz lepiej. Jako specjalizację wybrałem snajperkę. Przed chwilą toczyłem zażarty bój.

Niestety obrona przekaźnika satelitarnego nie szła najlepiej. Wróg był na tyle mocny, że nasza drużyna nie była w stanie opuścić miejsca odradzania. To byli fachowcy.

Wracam na pole bitwy.

432481343

MAG idzie mi coraz lepiej

Totalna wojna robi się coraz przyjemniejsza. Nie sądziłem, że MAG jest aż tak doskonałą grą.

Pierwsze korki w eliminacji przeciwnika nie były łatwe. Teraz jednak idzie mi coraz lepiej. Początkowo 5 punktów podczas rozgrywki cieszyło mnie niezmiernie. Teraz 60 do 80 to już niemal norma. Mistrzowie rozgrywkę przynoszą ich po 800 jednak. No cóż, dobre i 80.