Przebiegam jakieś 132 km miesięcznie
To tak, żeby nie było, że ja tylko gram. Od pewnego czasu powiedziałem sobie, że koniec z jedynie dźwiganiem na siłowni. Postanowiłem biegać.
I wyszło na dobre. Waga zaczęła spadać w tempie błyskawicznym. Siłownię na dziś odstawiłem na bok. Po około 5,5 km na bieżni robię cztery serie po 10 razy podciąganie do karku. Potem 10 razy po 4 serie podciąganie w wąskim podchwycie na biceps i tak samo opuszczania na triceps. W domu rano setka pompek.
I jak na dziś jest doskonale. Muszę tylko pomyśleć o stawach. Dziś zaglądnę do apteki.
Nadmienię, że osobom zbijającym wagę polecam bieg. Nie za szybki, ale dość długi. 5,5 km przebiegam w około 41 minut. No i jakaś tam dieta oczywiście. Sukces gwarantowany.
W nasennym wpisie – jak biegać, żeby schudnąć, z autopsji oczywiście.


26 styczeń 2010 (Wtorek), godz. 20:26
a co z bieganiem panie Piotrze jeśli ktos jest po kontuzji i po zabiebu kolana i biegac nie może….?