Left 4 Dead 2 zabójczo głodna gra
Zatrzęsły się ręce na padzie, kiedy trzeba było z dachu zejść do biura. A tam dosłownie gromady zombiaków czekających na moje wnętrzności. Szybkich, krwiożerczych, czekających tylko na mój mózg i wnętrzności.
I oto wspólnie z trojgiem towarzyszy ruszam w zło. Zło w najstaranniejszym wymiarze.
Left 4 Dead 2 ma coś w sobie. To ten nastrój pustki. Straszliwe puste ulice, który co pewien czas wypełniają hordy głodnych nieumarłych.
Żyją? Nie, są żywmy trupami, naszym największym koszmarem. Autorzy gry doskonale to wykorzystali. Zrobili grę, która choć pomysłem nie jest zaskakująca, to jednak ciągle oryginalna.
To tak jak z wampirami. Niby stara gadka, ale każdy nowy film z wilkołakiem w roli głównej ma wzięcie. Podobnie z zombie, które w Left 4 Dead 2 są doskonale oryginalne. Bez odświeżenia, bez zbędnego wymyślania. Tylko ja, towarzysze i oni zabójczo głodni.

